Oczywiście nawiązuję do ...sprawy nakręconej przez media na cały kraj. Ochroniarz-galeria-matka karmiąca.
Należę do grupy, której widok matki karmiącej nie przeszkadza, raczej uruchamia miłe wspomnienia.
Istnieje jednak druga grupa, której to się oczywiście nie podoba, twierdzi ona że kobieta powinna się z tym kryć, najlepiej okres laktacji w domu przesiedzieć, a to że chłop w pracy i zakupy same się nie zrobią, jej problem.
Śmieszą mnie te zacofane poglądy. Ludzie są najeżeni na młode matki jak byk na czerwoną płachtę. Ot, szczęśliwa matka sobie celebruje swoją kobiecość, to ją sprowadzę z obłoków na ziemię, niech karmi w kiblu.
Druga sytuacja, rozmowa ze znajomą, która zawsze była szczupła i gdy będąc w ciąży brzuch zaczął się robić widoczny, przestała wychodzić z mieszkania, bo ktoś bliski oznajmił jej, że z takim brzuchem to wstyd. Pięć miesięcy w domu.
Kobieta ma się wstydzić tego co w niej najwspanialsze? Nigdy w życiu. To Ci ludzie powinni się wstydzić,że kobiecie której należy się wsparcie, pomoc, dobre słowo sprawili przykrość, swoją gruboskórnością, brakiem empatii.
Na widok brzuszków (ciążowych tylko) odczuwam pewnego rodzaju sentyment i na szczęście takich uprzedzeń nie mam i nigdy nie będę miała. Przypominam sobie siebie, gdy do samego końca wychodziłam z moim brzuchem, był maj, była wiosna i niewiele dało się wtedy zamaskować. Pamiętam ludzi, którzy mijając mnie patrzyli się tylko na brzuch a nie na twarz, ale nie odbierałam tego negatywnie.
Nie rozumiem jak takie piękne sprawy mogą wywoływać zgorszenie ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz