Liczę dzisiaj coś dziecku w książeczce:
JA: Raz, dwa....
Na co Nadia mnie uprzedza: Tsi
Pękam z dumy, a jak!
piątek, 28 lutego 2014
czwartek, 27 lutego 2014
Krem z marchwi
Krem z marchwi nie spotkał się z przychylnością mojego dziecka, może dlatego, ze miał konsystencję jak papka dla niemowlaka. W smaku całkiem ciekawy, z wyglądu nieapetyczny.
Parę łyżeczek zjadła.
Dwa razy byłyśmy na dworku. Oj jaką piękną mamy wiosnę zimą w tym roku, aż się chce żyć.
Nocnik zaniedbany.
Smoczki zapomniane.
Parę łyżeczek zjadła.
Dwa razy byłyśmy na dworku. Oj jaką piękną mamy wiosnę zimą w tym roku, aż się chce żyć.
Nocnik zaniedbany.
Smoczki zapomniane.
środa, 26 lutego 2014
Alibi na szczęście
Odkąd moje Dziecię nie daje się przekonać do drzemki popołudniowej, a to za sprawą pozbycia się smoczków wszelkiej rasy, pada ono jak pies Pluto o godzinie 19-stej.Dzięki temu pierwszy raz od prawie dwóch lat mam czas na swoje hobby, nawet dwie godzinki dla siebie, nie ryzykując, że nazajutrz będę potykała się o własne powieki i ratowała kroplówką z kofeiną.
Wreszcie mogę poczytać...jak człowiek. Pani Ogonowska uwiodła mnie perypetiami pewnej Hani, to czasem przewidywalność zdarzeń zakrawa o nudę, aczkolwiek jestem dopiero w połowie. Główna bohaterka jest tak jak ja polonistką i to w moim wieku , więc książka ma specjalne przywileje. Mam nadzieję, że akcja się sprawnie rozkręci, bo jeszcze są dwa kolejne, opasłe tomy.
Wreszcie mogę poczytać...jak człowiek. Pani Ogonowska uwiodła mnie perypetiami pewnej Hani, to czasem przewidywalność zdarzeń zakrawa o nudę, aczkolwiek jestem dopiero w połowie. Główna bohaterka jest tak jak ja polonistką i to w moim wieku , więc książka ma specjalne przywileje. Mam nadzieję, że akcja się sprawnie rozkręci, bo jeszcze są dwa kolejne, opasłe tomy.
Dieta prawie dwulatki.
Dzisiejszy dzień minął nam pozytywnie, chociaż zaczął się mało kreatywnym, aczkolwiek zdrowym śniadankiem, które ja nazywam talerzem rozmaitości+mleczko.
Potem zakupy z dzieckiem, jedzenie buły po drodze (niestety) i godzinka hasania po podwórku.
Po powrocie przepyszny krem z dyni a jaki zdrowy. Potem dla nas ryż z gyrosem a dla Małej pulpety z ziemniaków i mintaja.
Deser wyszedł nam spontanicznie, gdyż miał być domowy jogurt kakaowo-bananowy, który został dla mnie, bo moje dziecko nim pogardziło. Natomiast na szybko przygotowałam jej plastry twarogu półtłustego przekładanego marmoladą, jadła aż się uszy trzęsły.
Gdyby nie ciastko, którym to wszystko popchnęła, byłoby idealnie.
Międzyczasie zjadła sporo owoców.
Marzy mi się, by moja Córcia jadła regularnie, chociaż co 3 godziny. W praktyce słyszę ,,am am" co pół godziny. Je mało, ale często.
Potem zakupy z dzieckiem, jedzenie buły po drodze (niestety) i godzinka hasania po podwórku.
Po powrocie przepyszny krem z dyni a jaki zdrowy. Potem dla nas ryż z gyrosem a dla Małej pulpety z ziemniaków i mintaja.
Deser wyszedł nam spontanicznie, gdyż miał być domowy jogurt kakaowo-bananowy, który został dla mnie, bo moje dziecko nim pogardziło. Natomiast na szybko przygotowałam jej plastry twarogu półtłustego przekładanego marmoladą, jadła aż się uszy trzęsły.
Gdyby nie ciastko, którym to wszystko popchnęła, byłoby idealnie.
Międzyczasie zjadła sporo owoców.
Marzy mi się, by moja Córcia jadła regularnie, chociaż co 3 godziny. W praktyce słyszę ,,am am" co pół godziny. Je mało, ale często.
Subskrybuj:
Posty (Atom)