Czasem jednak słyszę biadolenie, że moje dziecko jest szczuplutkie, że trzeba je podtuczyć, że za dużo jej warzyw daję, bo one nie są syte (a dostaje tyle ile normy zalecają).
Gdy eksperci alarmują, że coraz więcej dzieci ma nadwagę,próchnicę od pierwszego ząbka i choroby cywilizacyjne, że trzeba dzieciaczki zdrowo żywić....
Spotykam dla odmiany na swojej drodze pomysłodawców którzy o ekspertach i ich wynikach nie słyszeli lub takich którzy sami się uważają za ekspertów i od nich słyszę żeby dziecko podpaść, a rady dają mi oczywiście osoby puszyste, bo przecież ,,małe pulpeciki" z trzema podbródkami są dla nich takie słodkie...
Grunt, żeby sąsiedzi mieli naoczny fakt, w postaci wałków tłuszczu, że Twoje dziecko ma obrazować Twój dobrobyt... Może w czasach, gdy nic w sklepach nie było, takie dziecko wśród chudziaków było powodem do dumy, wydawało się słodkim pączuszkiem...
Im dziecko starsze tym więcej wcina słodyczy, więcej siedzi przed kompem i telewizorem i trudniej mu zrzucić, niż nam gdy byliśmy w w jego wieku. Takie dziecko ma gorszy start, bo dzieci się będą z niego w przedszkolu śmiały.
Z pączuszka stanie się grubasem, pulpetem lub jeszcze gorzej. Będzie cierpiało z powodu kompleksów. Czy wtedy osoba namawiająca matkę do tuczenia dzieciaka poczuje się współodpowiedzialna, czy dołączy może do podśmiewających się z małego grubasa?
Dzisiaj zapasione dziecko (pomijam dzieci chore) jest dla rodziców powodem do wstydu a nie do zachwytów. Zapasione dzieci się rodzinom zabiera.
Nigdy nie będę ,,podpasać'' dziecka, tuczyć go, bo ktoś mi powie że dla niego moje dziecko jest chudzinką lub zbyt filigranowe. Dla mnie szczupłe dziecko to powód do dumy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz