poniedziałek, 19 maja 2014

Mania czytania

   Moja Niunia zasmakowała w książeczkach. Na szczęście tylko w przenosni.
Wczoraj, na dobranoc przeczytaliśmy 10 książeczek.
Dzisiaj, również na dobranoc: osiem, jednak ostatnia to było długie opowiadanie, raczej dla przedszkolaków.

Pamiętam, jak bardzo chciałam zainteresować ją czytaniem, gdy miała rok czy półtora. Kończyło się obgryzaniem rogów, odrywaniem folii,chaotycznym przewracaniem kartek. Zastanawiałam się wtedy, jak czytać takiemu dziecku przez te zalecane dwadzieścia minut, gdy zainteresowanie dziecka uciekało po niespełna minucie. Zrezygnowana patrzyłam, jak biedne nowe książeczki po tygodniu od zakupu kończą swój żywot w stanie każda strona oddzielnie.

Potem przyszedł czas na pokazywanie: gdzie jest kotek? jak robi kotek? Mało czytania, więcej fascynacji  ilustracjami.


Niedawno zaczęła słuchać  z zainteresowaniem, nadal opowiadamy co widzimy na ilustracjach, często wyprzedza bieg wydarzeń, gdy już dany tytuł był czytany wcześniej i książeczkę na jej poziomie przerabiamy od początku do końca.

 Dzisiaj czytaliśmy trzy razy po kilka książek, ja gdy czytam trzydziesty raz tę samą bajkę mam ochotę wykupić wszystkie nieznane nam tytuły, byle przerobić coś nowego, a ona za każdym czytaniem tego samego,  utrwala sobie, kojarzy, przypomina, coraz więcej rozumie z tego co czytam.

Opowiadania dla dwulatka zamówione, prawie pięćdziesiąt stron. Będzie co czytać (nowego).

czwartek, 1 maja 2014

Wizja przedszkola

   Postanowiliśmy, że w przyszłym roku zapiszemy naszą Córeczkę do przedszkola.
W lutym (ponad 2,5 roku) lub od września (ponad 3 lata).
Podejrzewam, że ostrożnie, na próbę, poślemy ją już w lutym. Nic na siłę. Z pewnością, na dłużej pójdzie we wrześniu.

   Ze studiów pamiętam, iż wiek przedszkolny zaczyna się od trzeciego roku życia. Od 2.5 roku to trochę w drodze wyjątku...Emocjonalnie bywa różnie. Jedne dzieci są gotowe, inne niekoniecznie.

Z drugiej strony, rówieśnicy, zabawy dopasowane do wieku, rozwój społeczny, może być fajnie dla nudzącej się z dorosłymi jedynaczki.

Z jednej strony roczne dzieci chodzą do żłobków... Wiem, że żłobki na rozwój emocjonalny dziecka dobrze nie wpływają. Dziecko do trzeciego roku życia najlepiej czuje się w domu, z bliskimi.


Kwestia posłania dziecka do przedszkola bardzo mnie intryguje.

To już w przyszłym roku.

A przecież niespełna dwa lata temu przyszła na świat. W ubiegłym roku uczyła się chodzić... A tu już niebawem do maluchów, do przedszkola...

Czeka nas nauka samodzielności, jak to będzie...bez Niej tyle godzin?