wtorek, 11 marca 2014

Metoda Teraz

Wczoraj moja Córa skończyła 21 miesięcy. Z każdym dniem jest coraz bardziej komunikatywna, Można prowadzić z nią proste dialogi i buduje ona krótkie zdania. Wczoraj lubowała się w naleśnikach ze szpinakiem.
Znalazłam sposób na problem robienia kilku rzeczy naraz. Mam na myśli chociażby jednoczesne gotowanie obiadu, karmienie dziecka, sprzątanie po dziecku, zmywanie. Jest metoda: nie odkładaj niczego na później, wszystko co masz zrobić rób młoda Mamo:TERAZ. Gdy pomyślisz, że pozmywasz jak wrócisz ze spaceru lub że umyjesz podł
ogę , to możesz być nie mile zaskoczona, że po powrocie przybyło Ci jeszcze kilka rzeczy: dziecko zrobiło, kupę, ktoś przyszedł, dziecko chce kaszkę a Ty nie wiesz w co ręce włożyć najpierw i zmywanko czeka do wieczorka, gdy będziesz już myć talerze z zamkniętymi oczami i z kolejnymi nowymi sprawami  do załatwienia.

Robienie wszystkiego Teraz jest trudne, a praca wydaje się nie mieć końca. Skończysz jedno i myślisz a jeszcze trzeba zrobić to i to...Najlepiej spisywać wszelkie TRZEBA, bo bardzo wygodnie udaje się przed samym sobą, że zaraz,zaraz, może jutro...czyli wcale.

Pamiętaj, że zabawa z dzieckiem, czas poświęcony dziecku, to nie jest coś co można w nieskończoność przekładać. Dziecka nie można włożyć do kojca na godzinę, czy posadzić przed kreskówkami przez pół dnia. Czas, który rodzice poświęcają dziecku wpływa na jego rozwój.

Bardzo trudne jest manewrowanie między obowiązkami domowymi a powinnościami wobec dziecka.
Idealnie byłoby gdyby mama sprzątała razem z dzieckiem, ma ono kontakt z rodzicem, uczy się porządku, robi ciągle coś nowego i świetnie się bawi. Mama natomiast, robi wszystko trzy razy wolniej, gdy posprząta w jednym miejscu, Córcia w drugim na śmieci...Łatwo nie będzie.

sobota, 8 marca 2014

Dzień Kobiet

To drugi Dzień Kobiet, gdy moja mała Kobietka jest na świecie, a trzeci odkąd jest z Nami.
Mamy piękną wiosnę i cudowna Istotkę, która jest jak kolorowy motyl. Nie możemy się nadziwić kiedy tak urosła. Odkąd jest każde święto jest wyjątkowe.
Dzisiaj szpadelek, grabki i ,,mama baba" czyli nie nudzimy się w ogóle.

czwartek, 6 marca 2014

Ranek

Mama wstała a raczej została brutalnie obudzona o godzinie 6 rano. Zrobiła dziecku mleczko a sobie mocną kawę,włączyła niepedagogicznie trzy odcinki Elmo i poszła do kuchni do zaległego zmywania, do nieumytej podłogi, do brudnych blatów. Przywróciła ład na nowy dzień w kuchni.  Po czym zrobiła sobie drugą mocną kawę,weszła na neta, skrobnęła posta . Zaraz biorę się za śniadanko.
Długi dzień przed nami.Nie zapowiada się niestety postnie, bo męska część Załogi domaga się mięcha.
Może częściej będę wstawała o szóstej???

Po kreatywnym śniadanku moim i dziecka kuchnia wyglądała tak jak gdy się dzisiaj obudziłam.
Mop, zmywak i ściera ruszyły w tango. Potem mycie, odkurzanie i mocna herbatka.
Sprzątanie zabawek i ogarnięcie pozostałych mieszkań.
Dobrze że z obiadem mam dzisiaj z górki.

Tak wygląda poranek przeciętnej mamy.

Mam sporo dyni, więc planuję zrobić krem. Muszę przejść na lekkie śniadania, mam dosyć kanapek.
Pochmurno dzisiaj....idealny dzień na herbatkę z miodem, kocyk i książkę...a jeśli jesteś mamą to na zdrowy spacer a książeczkę co najwyżej z obrazkami :)

 Wyjście zaliczone, moje dziecko się wyspacerowało i wybawiło na podwórku.
Dzisiaj nauczyłam się, że jak dwulatek się cicho bawi to jest sprawa podejrzana, w pierwszej sytuacji była zabawa chusteczkami, w drugiej próbowanie jak smakują drobne pieniążki. Trzecia kawa.

Moje Dziecię wstało o 6 a idzie spać o 19, bez drzemki w ciągu dnia, czyli razem 13 godzin mamusiowania. Po ośmiu godzinach zwykle doświadczam spadku energii a wtedy zwykle jest czas na zabawę z dzieckiem i nie jest to oglądanie bajek.


piątek, 28 lutego 2014

Liczymy

Liczę dzisiaj coś dziecku w książeczce:
JA: Raz, dwa....
Na co Nadia mnie uprzedza: Tsi

Pękam z dumy, a jak!








czwartek, 27 lutego 2014

Krem z marchwi

Krem z  marchwi nie spotkał się z przychylnością mojego dziecka, może dlatego, ze miał konsystencję jak papka dla niemowlaka. W smaku całkiem ciekawy, z wyglądu nieapetyczny.
Parę łyżeczek zjadła.

Dwa razy byłyśmy na dworku.  Oj jaką piękną mamy wiosnę zimą w tym roku, aż się chce żyć.
Nocnik zaniedbany.

Smoczki zapomniane.

środa, 26 lutego 2014

Alibi na szczęście

         Odkąd moje Dziecię nie daje się przekonać do drzemki popołudniowej, a to za sprawą pozbycia się smoczków wszelkiej rasy, pada ono  jak pies Pluto o godzinie 19-stej.Dzięki temu pierwszy raz od prawie dwóch lat mam czas na swoje hobby, nawet dwie godzinki dla siebie, nie ryzykując, że nazajutrz będę potykała się o własne powieki i ratowała  kroplówką z kofeiną.

Wreszcie mogę poczytać...jak człowiek. Pani Ogonowska uwiodła mnie perypetiami pewnej Hani, to czasem przewidywalność zdarzeń zakrawa o nudę, aczkolwiek jestem dopiero w  połowie. Główna bohaterka jest tak jak ja polonistką i to w moim wieku , więc książka ma specjalne przywileje. Mam nadzieję, że akcja się sprawnie rozkręci, bo jeszcze są dwa kolejne, opasłe tomy.




Dieta prawie dwulatki.

          Dzisiejszy dzień minął nam pozytywnie, chociaż zaczął się mało kreatywnym, aczkolwiek zdrowym śniadankiem, które ja nazywam talerzem rozmaitości+mleczko.
Potem zakupy z dzieckiem, jedzenie buły po drodze (niestety) i godzinka hasania po podwórku.
Po powrocie przepyszny krem z dyni a jaki zdrowy. Potem dla nas ryż z gyrosem a dla Małej pulpety z ziemniaków i mintaja.
Deser wyszedł nam spontanicznie, gdyż miał być domowy jogurt kakaowo-bananowy, który został dla mnie, bo moje dziecko nim pogardziło. Natomiast na szybko przygotowałam jej plastry twarogu półtłustego  przekładanego marmoladą, jadła aż się uszy trzęsły.
Gdyby nie ciastko, którym to wszystko popchnęła, byłoby idealnie.
Międzyczasie zjadła sporo owoców.

Marzy mi się, by moja Córcia jadła regularnie, chociaż co 3 godziny. W praktyce słyszę ,,am am" co pół godziny. Je mało, ale często.