Moje dziecko przed snem zaczyna śpiewać Z popielnika na Wojtusia....
Myślę, że nauczyła się w przedszkolu. Ja śpiewałam tę kołysankę sporadycznie, gdyż wydawała mi się depresyjna i ponura i chyba dla starszych dzieciaków, bo jak wytłumaczyć dwulatkowi co to Baba Jaga i czemu Wojtuś płacze...
W przedszkolu widocznie podczas leżakowania odtwarzano ją dzieciom. Córka dochodzi do momentu...iskiereczka zgasła...oczy zachodzą łzami...
-dlaczego zgasła iskiereczka?
- iskiereczka to taki mały ogień, gaśnie jak świeczka,gdy w nią dmuchasz-tłumaczymy
-ale dlaczego zgasła?
-tak jak gwiazdki mrugają i gasną, podobnie iskierka
-ale dlaczego zgasła?-łzy w oczach
-może chciało jej się spać-zmieniamy taktykę-jak się wyśpi to się zaświeci
Za chwilę:
- czemu iskiereczka zgasła?
-zaśpiewajmy inną kołysankę, może o kotku Aaaa kotki dwa...
-ale zgasła naprawdę? po co?-przerywa nam dziecko
-gdzie jest iskiereczka? poszukam ją...
-to tylko piosenka-kolejna zmiana taktyki-w niej wszystko jest na niby, ten pan co śpiewa wymyślił sobie iskiereczkę...
-nie,iskiereczka jest smutna, bo zgasła-podnosi się-ja też zgasnę?
- zgasnąć może tylko to co się pali, przecież nie jesteś świeczką-próbujemy ją rozbawić i ominąć refleksje natury filozoficznej
Leży, zamyka oczy, i nagle słyszymy:
-...ale dlaczego ta iskierka zgasła?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz