30 kwietnia to Światowy Dzień Sprzeciwu Wobec Bicia Dzieci. W Polsce obchodzony będzie po raz dwunasty, a po raz czwarty pod rządami ustawy wprost zakazującej stosowania kar cielesnych wobec najmłodszych.
Cieszę się, że prawie dwa lata wytrwaliśmy w postanowieniu: Kocham, nie biję.
Najtrudniej było na początku, gdy w głowie pojawiała się myśl zupełnie odruchowa, by przetłumaczyć dziecku siłą.
Z każdym dniem jednak nasza cierpliwość umacniała się, dzisiaj już nie wyobrażamy sobie wyżywania się na dziecku. Dziecko nie wyprowadza nas z równowagi do tego stopnia by stracić panowanie nad sobą.
Najtrudniej jest, gdy się śpieszymy, brakuje nam czasu, jednak liczenie do dziesięciu zwykle pomaga. Złość na dziecko mija. Tłumaczymy, tłumaczymy, po jakimś czasie jest efekt.
Kontrolowanie agresji wobec dziecka jest próbą charakteru. Nie jesteśmy słabi. Zdaliśmy ten trudny egzamin. Nie zbiliśmy, nie bijemy i nie będziemy nikogo bić, tym bardziej słabszego i bezbronnego.
Nie musimy szarpać, poniżać, straszyć, wrzeszczeć, wyzywać, manipulować i szantażować emocjonalnie.
Potrafimy przytulać, wspierać, mówić prawdę, chwalić, szanować i postępować etycznie dając dobry przykład.